Herbaty OSHEE? - recenzja


Wstąpiłam do sklepu po sól do kąpieli.. wyszłam z trzema herbatami Oshee. :D "Boshee, znowu" :D Nie przedłużając szybko dopowiem że od strony herbat tej firmy nie znałam, to chyba jakaś nowość? :)

Zaparzyłam wszystkie trzy i właśnie je piję więc zaczynam recenzję. :)


  • OSHEE vitamin - herbatka ziołowa - MIĘTA (3,99)

Smak bardzo naturalny!! Dawno nie piłam takiej mięty, smakuje jak z rodzinnego ogrodu kiedy ją rwałam prosto z krzaczka i leciałam parzyć.. ahh :P


  • OSHEE vitamin - herbata czerwona - PU-ERH (6,99)

Rzadko trafiam na tak pyszniutką czerwoną i już teraz mogę zapewnić, że jeszcze nie raz ją wybiorę. Napar jest niezwykle przyjemny dla kubków smakowych, czuć wyraźnie cytynę w smaku jak i w zapachu. Kolor troszkę metny, czerwony - taki jaki zwykle widuję, nic nadzwyczajnego.


  • OSHEE natural - herbata owocowa - 100% OWOCE LEŚNE (5,99)

No i tu małe roczarowanko. Daniel czekał z pieskiem przy wejściu więc się śpieszyłam i nie zerknęłam na skład tej ich cudownej mieszaniny... 45% to sam hibiskus :( co mi się akurat mało podoba bo herbata powinna bardziej się nazywać hibiskusową z dodatkiem czegoś tam... No i co tu oceniać jak nie czuję nic poza tym hibiskiem? ;D  Narzeczony uradowany, ja nie bardzo (też lubię ale nie pałam wielką miłością). Cóż, jeżeli lubicie ten smak to herbatka przypadnie Wam do gustu, ale osobiście wolałabym kupić sam hibiskus na wagę, smak będzie bez zmian.


PODSUMOWANIE
Uważam że herbaty Oshee są warte zakupu choćby dla samego testu, ceny jak najbardziej na poziomie jakości, nie przesadzone. Każda mnie czymś zaskoczyła - owocowa mimo że jest głównie z suszu hibiskusa to jednak jest smaczna więc idzie przymknąć oko, z kolei mięta smakuje jak naturalna z ogródka, a pu-erh jest jedną z lepszych jakie piłam. Coś czuję, że to nie moje pierwsze zetknięcie z ich herbatami. :)






















3 komentarze:

  1. Skąd ja to znam :D. Idę po coś, wychodzę z herbatami... Wczoraj wybrałam się do sklepu po mopa, a wróciłam z zieloną herbatką liptona z malina i truskawką (jakoś tak :D). Zaciekawiłaś mnie tymi herbatami, bo ja także nie znałam od tej strony firmy Oshee. No ale cóż, trzeba będzie nadrobić zaległości :D!

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam herbatki! Zawsze z jakąś wracam do domu:)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Ania Lwowska , Blogger