Miesiąc w zdjęciach - wrzesień 2017 #instagram

Miesiąc w zdjęciach - wrzesień 2017 #instagram

Dzisiaj mam dużo wolnego czasu, więc postanowiłam przygotować nowy wpis który właśnie czytacie. Jutro wyjeżdżamy do Gdyni na kilka dni pozałatwiać sprawy, więc będzie przerwa w blogowaniu ale wrócę do Was na 100% :) Zapraszam do podsumowania miesiąca. :)


Urodziny
Wrzesień zaczęłam świętując moje 24te urodziny, więc było całkiem przyjemnie! :D W tym roku najbliżsi zaskoczyli mnie ilością prezentów - aż mnie zatkało! Dostałam przede wszystkim sztalugę, płótna, pędzle, farby akrylowe (jupijajej), płytę Bisz - Wilk Chodnikowy, herbatę, perfumę i... mnóstwo świeczek *_* w tym aż dwa duże słoiki Yankee Candle i trzy inne (małe ale równie dobre)! :) Jestem zachwycona i nie mogę się doczekać urządzenia własnego kącika do malowania :)


Książki
Przeczytałam 6 książek o których wspomniałam nieco więcej TUTAJ, a przy okazji znaleźliśmy świetne miejsce do wypadów na herbatę i pyszniutkie ciacho (w centrum Opola). Nazywa się Cooltura Art&Coffee i polecam tam zajrzeć jeżeli będziecie w pobliżu. :)

Filmy/Seriale
Serialowe nadrabianie tej jesieni wjechało z buta :D Głównie dzięki abonamentowi w Netflix udało nam się zrobić to szybko i przyjemnie. Obejrzeliśmy pierwszy sezon "Ania, nie Anna" na podstawie Ani z Zielonego Wzgórza i czekamy z niecierpliwością na drugi sezon, a Daniel chyba bardziej niż ja! :D Obejrzeliśmy również wszystkie sezony Pretty Little Liars i jestem na ostatnim sezonie The Vampire Diares (kocham), a w kinie byliśmy tylko na "To" i podobało nam się, mimo że nie było strasznie, a raczej zabawnie! :D Oglądaliśmy jeszcze kilka innych filmów ale nie pamiętam nazw. Kiedy pojechałam do znajomych i siostry oglądnęliśmy wspólnie "The Lion Woman" czyli norweski film opowiadający o kobiecie z rzadką chorobą która powoduje mocne owłosienie całego ciała, przez co jej życie wygląda inaczej niż u równieśników, a jej własny ojciec czuje do niej ogromny wstręt i ukrywa ją przed światem. Polecam z całego serca, piękny film. 

Dieta
Walka z nietolerancjami i alergiami trwa. Testuję nowe przepisy głównie bez jajek i laktozy. Kopytka dyniowe to był strzał w 10! Muszę tylko udoskonalić przepis, a będą stale gościć w moim domowym menu. Tak dla życiowego balansu wypady do włoskich restauracji robię nadal :P i nadal jem na mieście nie do końca tak jak powinnam ale nie przejmuję się tym - ograniczyłam takie wypady do minimum, a to już wielki krok. :) Dzisiaj zabiorę się za dyniowo-jabłkowe gofry, mniam! Polubiłam się z wege paszczetami i paprykarzami z ciecierzycy i  kaszy jaglanej dostępnymi w Tesco oraz kromkami chleba amarantusowego wysmarowanego pastą z awokado. :)

Testowanie nowych smaków
Nie tylko w kuchni testuję nowe przepisy bo w herbaciarniach zaczęłam testować ciekawe przekąski. Udało mi się posmakować czegoś na wzór chałwy czyli Soan Papdi oraz Pitę z "Za'tarem" czyli cieplutka i chrupiąca pita maczana w oliwie i świetnej mieszance ziół (znajdziemy tam też sezam). Herbaty jakie wybrałam podczas testów to kwitnąca biała z zieloną oraz kilka owocowych których nazw nie pamiętam. :)

Grzybobranie
W tym roku las jest dla nas łaskawy :) Zebraliśmy duuużo grzybów! :)

Zwierzaki
u Michaliny i Solki jak widać wszystko dobrze. Solka zarosła jak mop, więc za tydzień idzie do groomera:D na zdjęciu jeszcze była w miarę ogarnięta:D Ubranko które widzicie na Solce pochodzi z Aliexpress. :) Misia ma w dalszym ciągu problemy skórne (ah te pseudo hodowle) ale znajdziemy przyczynę i wyleczymy, nie poddajemy się.

Porządki
Kilka miesięcy temu postanowiłam, że przed kupnem mieszkania zużyję jak najwięcej kosmetyków i herbat bo zamierzam obładować się nowościami dopiero w Gdyni i nie chce mi się tylu rzeczy przewozić z Opola. :) To co widzicie poniżej to tylko 1/3 tego co było, a na parapecie mam jeszcze trzy które się nie zmieściły czyli miętę, czerwoną i klasyczną czarną. :D 
Tak, jestem uzależniona. Pocieszam się faktem, że lepsze to niż wódka :D


..i to wszystko, a Wam jak minął wrzesień? :)
Książkowe podsumowanie miesiąca 09/2017

Książkowe podsumowanie miesiąca 09/2017


Jesień każdego roku nastraja mnie coraz pozytywniej do czytania książek i oglądania filmów/seriali, jestem w tym czasie bardzo skupiona i chłonę każde słowo. W ciągu poprzedniego miesiąca udało mi się przeczytać 6 książek oraz jestem w trakcie 5 kolejnych na liście. Zapraszam do krótkiej recenzji tych które są już "za mną". :)

Ps. Linki po więcej informacji o danej książce umieściłam w tytułach.





Zapewne nie zdziwi Was fakt, że uwielbiam filmy na podstawie książek Nicholasa bo wiem że nie jestem jedyna. Niestety z książkami już nie jest tak kolorowo, a przynajmniej moje pierwsze starcie nie wywarło na mnie dobrego wrażenia. "Jesienna Miłość" była dla mnie zbyt przewidywalna, nie lubię tego w książkach i ciężko mi się je kończy kiedy wiem co będzie na końcu... na szczęście była krótka ;D Dam temu autorowi jeszcze przynajmniej jedną szansę, lecz gdy historia się powtórzy to ja odpadam. Ckliwe romansidła z oczywistym końcem nie są dla mnie czymś wartym uwagi.. teraz. Bo tylko krowa nie zmienia zdania ;D

 Jessie Burton - Muza
No i tutaj mam zaszczyt przedstawić Wam najlepszą książkę z jaką miałam przyjemność zapoznać się w ostatnim czasie, a jest nią "Muza" którą czytałam w formie ebooka ale skuszę się na zakup do domowej biblioteczki (mam ostrą selekcję). Opowieść jest pełna intryg i niedopowiedzeń które są tak sprytnie rozłożone, że czytamy z niepojętą niecierpliwością jak to wszystko się zakończy. Jak już się wkręciłam nie mogłam przestać. Myślałam tylko i wyłącznie o tym co się wydarzy w następnym rozdziale. A wszystko przez jeden obraz, który młody mężczyzna odziedziczył po swojej matce która ukrywała go latami w swojej sypialni. POLECAM! 


 K.B. Miszczuk - Noc Kupały
Kontynuacja opowieści prosto z polskich gór z którą bardzo się polubiłam, a dzięki Narzeczonemu mam już wszystkie tomy w domowej biblioteczce (ahhh te prezenty ;D). Jeżeli interesują Was fantastyka i Słowiańskie klimaty choć w połowie tak jak mnie to zachęcam do zapoznania się z tą sagą. Cała historia jest napisana żartobliwie, prosto, a na dodatek ma przyjemny wątek miłosny oraz zawiera w sobie dużo wzmianek o kulturze dawnych Słowian za co u mnie dostaje dodatkowy plus.



Śmieszkowa opowieść o miłości pomiędzy bezdomnym a niezależną (i samotną) kobietką. Świetna historia, jedna z lepszych jakie miałam okazję czytać jeżeli chodzi o typowe "odmóżdżacze" których ostatnio czytam chyba zbyt wiele :D Cała ta historia pokazuje jak bardzo mogą przyciągać się przeciwieństwa i autorka opisała to w dość zabawny sposób. :) Nie będę Wam zdradzać tu więcej szczegółów - zapraszam do czytania, nie pożałujecie! :D





To zdecydowanie nie jest pozycja którą można pochłonąć "na raz", będę do niej często powracać bo zawiera wiele cennych wskazówek dla amatorów jak i początkujących fotografów. Jeżeli interesuje Cię fotografia to polecam zacząć od tej pozycji bo jest wiele niewypałów w tej kategorii.



Podczas relaksu w jednej z ulubionych herbaciarni natknęłam się na Beatę szperając po mini biblioteczce dostępnej dla klientów. Żałuję, że wcześniej nie spotkałam się z jej książkami, a jedyną jaką posiadam jest nauka norweskiego (przydatna, poradziłam sobie dzięki niej w Norwegii). Opowieść o Indiach jest niezwykle krótka lecz treściwa. Znajdziemy dużo zdjęć i mało tekstu, rzadko czytam coś tego typu ale Beata mnie urzekła. :)




Jaką książkę poleciłybyście mi na jesień? :)
DENKO 08/2017

DENKO 08/2017

Zapraszam na moooocno spóźniony post z sierpniowymi zużyciami miesiąca, mimo że mamy już prawie październik. Wybaczcie zdjęcia, nie podobają mi się ale nie miałam weny do pstrykania i robiłam je smartfonem. Pozdrowionka!


NIEBIESKI - POLECAM
CZERWONY - NIE POLECAM
CZARNY - NEUTRALNE PODEJŚCIE




Tonik w sprayu "Magic Rose" Evree
Pierwsze zetknięcie z tą firmą i już mam ochotę na więcej. Skończyłam opakowanie różanego, a teraz używam go w innej wersji z której jestem również zadowolona o czym wspomnę w następnym denku. Tonik w sprayu to super sprawa z racji wygody, higieny i wydajności. Tonik poza oczywistością jaką jest tonizacja skóry ładnie pachnie i działa kojąco na cerę wrażliwą/naczynkową której jestem posiadaczką. Zachęcam do przetestowania!

Mus pod prysznic "Silk" Nivea
Bardzo przyjemnie się używa aczkolwiek będę po niego sięgać tylko na większe podróże. Może i jest przyjemny w użytkowaniu ale zdecydowanie zbyt szybko znika jak za taką cenę. Wybrałam wyjątkowo brzydki zapach, liczę że inne będą lepsze. Średniawka max, spodziewałam się czegoś lepszego.

Żel pod prysznic Le Petit Marseillais
Przyjemny zapach białej brzoskwini i nektarynki, wydajność i wygodne opakowanie w dobrze przemyślanych pojemnościach. Dodatkowo dobrze się pieni, kupuję w wersji "2in1" dzięki czemu jeżeli nie chcę, to nie muszę inwestować w płyny do kąpieli. Lubię bardzo! Najbardziej polecam w wersji "Kwiat Wiśni".  :)

Szampon piwny firmy Barwa
Uwielbiam szampony tej firmy i niejednokrotnie Wam o tym wspominałam na blogu. Szampon piwny po raz kolejny ląduje w denku, bardzo lubię go za efekt mocnego efektu świeżości oraz delikatny zapach który ulatnia się po wyschnięciu włosów. Cena jest śmiesznie niska, więc nic tylko brać!

Czarne mydło babci agafii
Czytałam o tym mydle na kilku blogach i zachęcona pozytywnymi opiniami postanowiłam przetestować. Znalazłam je w Tesco za około 25zł więc myślę, że to dobra cena. Można go używać do mycia ciała jak i do włosów, u mnie najlepiej sprawdziło się do mycia włosów, które po tym mydle jakoś magicznie stawały się mięciutkie, były dłużej świeże jak po Barwie no i efekt super mocnej piany przy użyciu odrobiny mydła bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Zapach na początku uznałam za dziwny jednakże po kilku myciach bardzo się polubiliśmy i troszkę za nim tęsknię, więc niebawem kupię ponownie. Sporadycznie używałam go pod prysznic i również nie można się do niczego przyczepić poza zapachem który jest zbyt monotonny do mycia ciała (szybko mi się nudził). 

no i na koniec trzy mocno zajechane produkty :D Puder, bronzer i zalotka.

Puder Sypki (ryżowy) Mariza 
Od dłuższego czasu był to mój ulubiony puder ale ma tak tragiczne opakowanie, że nie kupię go ponownie. Zawartość wysypuje się nawet gdy wieczko jest zamknięte i jest praktycznie niemożliwy do bezpiecznego podróżowania z nim w torbie/torebce. Musiałam wkładać go do woreczka śniadaniowego który po chwili był już cały w pudrze, co wiąże się z marnowaniem produktu czego nie lubię. Opakowanie szybko się rysuje a napisy znikają po tygodniu użytkowania. Polecam pudry ryżowe i będę brała pod uwagę głownie je przy zakupie nowego, lecz nie polecam dokładnie tego ze zdjęcia.

Bronzer Honolulu W7
Zapewne kojarzycie opakowanie bo jest to słynny bronzer który śmiało mogę polecić przede wszystkim za cenę, jakość i odcienie, a za miłe dla oka opakowanie dodatkowy plus. Znajdziecie go bez problemu w sklepach online takich jak Allegro czy też eZebra.

Zalotka Oriflame
Urocza plastikowa zalotka która trzymała się około 5 lat (wow), a rozpadła się kilka dni temu. Przyznam się, że trochę marudziłam bo nie robię zakupów w Oriflame ani w żadnych firmach tego typu (kiedyś byłam młoda&głupia) ale kupiłam inną w Rossmanie z której też jestem zadowolona. Jeżeli macie możliwość zakupu to zachęcam, jest idealna do schowania w torebce i ładnie się prezentuje. Ciężko nią zrobić sobie krzywdę, delikatna dla rzęsek.
TOP4 Zapachy na jesień (KRINGLE)

TOP4 Zapachy na jesień (KRINGLE)

Witaj na moim blogu, miło że wpadłaś! (obojętne czy jesteś pierwszy raz czy setny:D). Najprawdopodobniej jesteś ciekawa które zapachy firmy Kringle w mojej opinii są najlepsze na jesień, więc zapraszam Cię niżej. :)

Jesienią zdecydowanie chętniej sięgam po zapachowe woski i świece z prostego względu - bez słońca na niebie nie chce mi się nigdzie wychodzić, a kocyk, herbatka/kakao i książka/serial aż kuszą do pozostania w bezpiecznym miejscu bez ryzyka przeziębienia/grypy. Wyjątkiem nazwę herbaciarnie które uwielbiam odwiedzać właśnie o tej porze roku najbardziej. Muszę się przed Wami przyznać że jak kiedyś nienawidziłam, tak teraz kocham jesień.. dojrzałam? ;D

 1. AUTUMN RAIN
Moim numerem jeden w tym roku okazał się być zapach "autumn rain". Przeglądając sklep online wiedziałam już, że będzie on strzałem w 10, nie myliłam się. Podobno jest to zapach "kolorowych liści" lecz nie do końca bym tak to ujęła. Zapach jest słodki ale nie duszący, można powiedzieć nawet że lekko orzeźwiający i tak jakby... melonowy?  Bardzo ale to bardzo mi się podoba za ten element orzeźwienia bo większość jesiennych zapachów jest ciężka.

 1. HOT CHOCOLATE
Zapach w 100% odzwierciedla gorącą czekoladę i to w mocno słodkiej wersji, opisałabym dokładniej jako czekoladę mleczną "Milka" po podgrzaniu - mniaaam! z tego powodu ląduje u mnie na drugim miejscu - w chwili gdy nie będę miała składników na kakao zawsze będę sięgać po ten wosk :D  Idealny dla czekoladożerców.


3. GOLD CASHMERE
Ten zapach będzie przy mnie o każdej porze roku dlatego też nie trafił na sam szczyt bo to lista typowo jesienna. Pierwszą świeczkę kupiłam dla siebie, a następnego dnia podarowałam ją dziadkowi Daniela. Nie minęło kilka dni, a ja znów miałam ją w ręce, nową, tylko dla mnie! ;D Nie jestem dobra w opisywaniu zapachów, więc powiem tylko tyle że mocno wyczuwam słodziutką wanilię, piżmo i delikatnie drzewo sandałowe. Jestem totalnie oczarowana tym zapachem, nie myślę trzeźwo gdy się nim zaciągam ;D Mogłabym mieć takie perfumy! 

4. COMFY SWEATER
Może kogoś tym zaskoczę ale co mi tam! Czuję w tym zapachu krem Nivea ;D tylko taki w ładniejszej i perfumowanej wersji. Kremowy, mocny, słodki. Kojarzy mi się z długą kąpielą i świeżo wypranym kocykiem którym się opatulam. Coś wspaniałego.


Macie już swojego jesiennego ulubieńca?
Ps. Wkrótce wrzucę ten sam post na temat Yankee Candle :)

Zielona herbata z kokosem? HIT!

Zielona herbata z kokosem? HIT!


Urodziłam się na początku lat 90tych, więc wybór herbat nie był duży i świadomość moja ograniczała się do tego, że jest herbata czarna i jest herbata owocowa. Wspominam do dziś pierwsze herbaty takie jak Saga do której mam ogromny sentyment głównie przez misie które ukrywali w niektórych opakowaniach!:D Ku mojej radości aktualnie w sklepach mamy powypychane półki herbatami wszelakiego gatunku, jakości i z masą dodatkowych składników miło otulających nasze kubki smakowe :) Zamiłowanie do herbat pozostało mi do dziś, mam 24 lata i całkiem dużą wiedzę na ich temat którą ciągle poszerzam. Uwielbiam dzielić się moimi zdobyczami oraz o nich opowiadać, także zapraszam do krótkiej recenzji wyjątkowej herbaty którą znalazłam na półkach ze zdrową żywnością, a jest nią organiczna zielona herbata z kokosowym posmakiem.


Przyciągnęło mnie jak misia do miodu piękne opakowanie :P a jak przeczytałam zielona z kokosem... zapragnęłam być z nią jak najszybciej w domu :D co prawda nie darzę kokosa jakąś większą sympatią lecz w zielonej wyobraził mi się całkiem dobrze. Przyszłam do domu, nastawiłam czajnik, poczekałam na odpowiednią temperaturę, zaparzyłam pierwszą torebkę.. I wiecie co? Jest cudowna!! :D


Zacznijmy od tego, że jest to herbata organiczna i składa się w 97% z dobrej jakościowo herbaty, a pozostałe 3% to naturalny aromat kokosowy. Zero chemii, zero podejrzanych i niechcianych składników.  Na mój nosek pięknie pachnie i czuję się zobowiązana napisać osobom bardziej wtajemniczonym w herbaciany świat, że jest łudząco podobna do rzadkiej odmiany herbaty białej Oolong Milky! Ma delikatny mleczno-kokosowy posmak bez zabijania przy tym smaku herbaty zielonej - nadal czujemy ją intenstywnie. Dla mnie jest to taka zielona wersja Milky, czad! Podczas picia naparu najpierw poczułam intensywną, dobrej jakości zieloną, a dopiero po przełknięciu został mi na języku ten mleczny posmak który ubóstwiam. Proszę nie kojarzyć tych obu herbat ze zwykłą herbatą z mlekiem taką jak bawarka - nic bardziej mylnego! :)


Warto również wspomnieć o zbawiennym działaniu herbat na nasze zdrowie i samopoczucie - kawy nie piję, mój narzeczony to samo (potrafię zarażać herbatoholizmem! :D).

Podsumowanie:
Jeżeli lubisz zieloną herbatę i nigdy nie próbowałaś herbaty Oolong Milky przy czym nie boisz się nowych smaków i uwielbiasz sprawiać radość swoim kubkom smakowym - bierz ją i się nie zastanawiaj!! :D


Jesień w kuchni #haul

Jesień w kuchni #haul

Odwiedziłam targ w poszukiwaniu owoców i warzyw oraz sklep ze zdrową żywnością. Wracam na dobre tory i postanowiłam wybrać głównie zdrowe słodkości bo mam problem z Kinder Bueno :D:D:D Ps. Zakupy które tutaj widzicie (poza owocami i warzywami z targu) zapłaciłam niecałe 45zł, niestety nie mam dla Was dokładnych cen z tego sklepu.

MIÓD NEKTAROWO-SPADZIOWY
Jesień to czas nadużywania miodku, mam rację? :P Ten który wybrałam jest firmy Łysoń która ma bardzo bogatą ofertę jeżeli chodzi o miody i nie tylko. Miód nektarowo-spadziowy jest bogaty w żywice, olejki etetyczne i makroelementy, a według producenta jest polecany na dolne drogi oddechowe, przewód pokarmowy, zaparcia, biegunki, choroby serca i naczyń oraz nerwicę. Nie mogę się doczekać aż go wypróbuję! :) Kolor miodu jest bardzo ciemny, a konsystencja rzadka - uwielbiam.
DŻEM Z OWOCÓW LEŚNYCH
Niskosłodzony dżemik na jesienne słodkości. Piwniczka babuni zapewne jest Wam znana, jeżeli nie to zachęcam do zapoznania się. Owoce leśne idealnie kojarzą mi się z nadchodzącą jesienią.. chyba upiekę jakieś bułeczki z nadzieniem! (*_*)

PIANKI WANILIOWE
Kakao bez pianek? zwykły napój. Kakao z piankami? Napój Bogów! :D Uwielbiam czasoumilacze tego typu. Szukałam tych mniejszych i białych pianek już od dłuższego czasu. Z mlekiem bez laktozy i ksylitolem smakują doskonale!



Zielona herbata z kokosem
No i tutaj doznałam szoku :P Jeszcze dziś przetestuję!


Produkty z targu
 Lubię wypady na targ i chcę robić to częściej póki jestem w Opolu. Za całość zapłaciłam 20zł. Narzeczony ma inną dietę, więc to co tutaj widzicie jest w całości dla mnieeee :D Szykuje się ziemniaczek z masełkiem i koperkiem & sałatka owocowa :)


Jak osładzacie sobie jesień? Też macie problem ze słodkim? :D
Pochwalcie się sposobami na (w miarę) zdrowe zamienniki! :)
Leśne Spacery #2 / fotorelacja

Leśne Spacery #2 / fotorelacja


Ostatnie dni upłynęły mi bardzo przyjemnie - głównie na świętowaniu urodzin, czytaniu książek, piciu herbaty i relaksującej wyprawie do lasu z Narzeczonym i piesełkiem. Zaliczyliśmy wstępne jesienne zakupy z których jestem zadowolona bo udało mi się znaleźć kurtkę i kalosze. :) Postanowiłam dać znać na blogu że żyję ponieważ kilka dni się obijałam. Zapraszam do krótkiej fotorelacji z dzisiejszego dnia.

Nadchodzi jesień. Cieszę się zielenią w lasach póki mogę :)



Widziałyście kiedyś taką koniczynkę? Czy mogę ją zaliczać do sześciolistnej? ;D

Oshee Vitamin Water
Jeżeli szukacie sporadycznego zamiennika zwykłej wody bez ogromnej ilości cukru to polecam zerknąć na "witaminowe wody" z Oshee. Zapewne przyswajalność tych witamin i minerałów jest kiepska aczkolwiek wersja widoczna na zdjęciu jest pyszna przez co można zapomnieć o szczegółach ;D
Kalosze
Z kolei jeżeli szukacie wygodnych i nie rzucających się w oczy kaloszy zapraszam do sklepu Auchan! Te cudeńka znalazłam za.. 25zł! :O Wybrałam kolor granatowy, na zdjęciu są jaśniejsze niż w rzeczywistości, a do wyboru są jeszcze czarne i różowe.

Solka przesyła Wam buziaczki ;D Była pierwszy raz w salonie piękności! ;D

Czytacie coś ciekawego? Podajcie tytuły! :)
Miesiąc w zdjęciach - sierpień 2017

Miesiąc w zdjęciach - sierpień 2017


Mam wyjątkowo ciężki początek września..
w piątkową noc zmiksowałam zbyt wiele różnych alkoholi, więc sobotę spędziliśmy leżąc pod kocykiem i oglądając serial;D Okej, skoro leżę cały dzień to postanowiłam coś tutaj wyskrobać, więc przejdźmy do podsumowania miesiąca!

GÓRY

Zacznę od mojej ulubionej części sierpnia, czyli podróży w góry o której napisałam ciut więcej w poprzednim poście. Uwielbiam przebywać wśród natury, a góry sprawiają mi ogromną radochę i jest to przy okazji świetna forma aktywności fizycznej.

MORZE
Wyjazd w poszukiwaniu mieszkania zaliczony, niestety z mieszkaniem nadal wielka niewiadoma. Męczące jest takie oczekiwanie na wszystko, chcielibyśmy mieszkać już na swoim. Miejmy nadzieję, że cierpliwość faktycznie popłaca! ;D

Hobby
Od miesiąca mam zestaw farb akwarelowych, więc troszkę go poużywałam i jestem zadowolona. Jest to jeden z wielu moich sposobów na wyłączenie się i relaks.
Książki
w tym miesiącu książki rzuciłam w kąt, zbyt wiele się działo. Udało mi się przeczytać tylko(albo aż?) "Szeptuchę" i mogę śmiało polecić... aa! Dokończyłam też "Portret Doriana Gray'a" i przyznam że tak jak na początku byłam zafascynowana całą historią, tak na ostatniej 1/3 książki było nudnawo, więc moje odczucia co do tej książki są mieszane. :)

Jedzonko
Wrzesień to mój czas oczyszczania organizmu i zmiany diety na lepszą, więc w sierpniu zaczęłam przestawiać się na ten lepszy tryb. Zaczęłam od śniadań z jogurtem bez laktozy, miodową granolą i owocami. Mam dużo nietolerancji i chcę zrobić z tym porządek - laktozy już prawie nie ma, grzyby okazyjnie.. największy problem mam z alergią na jajka ;(
Jesienne zapachy
Weszłam po YC, a wyszłam z Kringle po namowach ekspedientki. 
Wybrałam zapachy typowo jesienne, zobaczymy co z tego będzie.


Ulubiony serial
Znacie Pretty Little Liars? Kiedyś oglądałam ten cykl nie mogąc się doczekać nowych wątków, a później z braku czasu zapomniałam o jego istnieniu. Nadszedł czas na nadrobienie zaległości! Wkręciłam narzeczonego tak mocno że sam pyta kiedy oglądniemy kolejny odcinek:D Jeżeli lubicie kryminały to polecam, bardzo ciekawa historia z dużą ilością niewiadomych. Można czasem odnieść wrażenie, że jest nazbyt cukierkowo ale mi to osobiście nie przeszkadza. Uwielbiamy wspólnie zastanawiać się kim jest "A"! :D

Spotkania z przyjaciółmi
Tyle ile wlałam w siebie alkoholu w sierpniu wystarczy mi chyba do sylwestra, serio! :D 
Dobrze jest odświeżyć kontakty, potrzebowałam tego. Daniel poznał bliżej moich znajomych z którymi trzymam się od dziecka, a ja pośmieszkowałam jak za starych, dobrych czasów! :D

A Wy? Jak spędziłyście sierpień? :)
Copyright © 2014 Ania Lwowska (blog) , Blogger