Wyjątkowy ZESTAW PODARUNKOWY ( herbaty Dilmah ) - recenzja

Wyjątkowy ZESTAW PODARUNKOWY ( herbaty Dilmah ) - recenzja


Dzisiejszy wpis będzie o tym, o czym lubię dla Was pisać najbardziej i robię to z uśmiechem na twarzy przegryzając domowej roboty pierniczka oraz czekając, aż jedna z opisywanych herbat nieco ostygnie:) jak już możecie zauważyć są to herbaty. Moja herbaciana przygoda zaczęła się już w dzieciństwie, a herbaciany nałóg sukcesywnie "pielęgnuję" aż po dzień dzisiejszy z coraz większą zachłannością na kolejne nowości. Zestaw o którym mowa zakupiłam na spontanicznych zakupach i od pierwszej chwili byłam pewna, że musi być mój! :D Herbaciary jesteście gotowe? :D to zaczynam!



Jak dobrze nam wiadomo Dilmah jest jedną w przodujących marek aktualnie w sklepach spożywczych i to nie bez powodu, a pomijając chwilowo smak i jakość tych herbat warto na samym początku wspomnieć, że opakowanie jest jednym z lepszych jakie są dostępne od ręki. Zestaw jest solidnie opatulony nie tylko w dobrej jakości kartonik ale również w folię zabezpieczającą przed utratą świeżości i pełni aromatu nie tylko z zewnątrz ale i w środku - każdy osobny srebrny kartonik był zapakowany w kolejną folię, a jeszcze do tego wszystkiego każda herbata ma swoje osobne papierowe opakowanie, a ja bardzo zwracam na to uwagę ponieważ niektóre herbaty leżą u mnie długo z racji ich ilości w mojej kuchni i niemożności wypicia ich aż tylu nim zakupię kolejne:)


KOLEKCJA CZARNYCH HERBAT którą tu przedstawiam składa się z 

Lemon & Lime
Mocne cytrusowe orzeźwienie? Nie do końca. Subtelna moc aromatów sprawia, że to bardziej delikatna alternatywa zwykłej czarnej z cytryną nieco ubarwiona limonką. Przyjemny zapach i wymieszana pół na pół limonka z cytryną tworzą niebanalny, delikatny zamiennik czarnuszki. Idealna na rześki poranek po nieprzespanej nocy! :D
Mango & Strawberry
Jeżeli chodzi o moc aromatu i mocną słodycz to mango i truskawka jest moim ulubieńcem w tym zestawie - obłędny, mocny zapach z przebijającym się mango! Jestem zachwycona i już na stałe zagości w moim herbacianym kąciku.
Mint
Nietypowa mięta? oto ona. Czemu? bo jest to czarna herbata z miętą, nie mięta. Nie miałam możliwości wypróbowania tego połączenia aż do tej pory, nigdy mi się taka nie trafiła. Jak smakuje? Pysznie. Bardzo polecam jako odskocznię od picia zwykłej mięty dla fanów zwykłej czarnej.
Raspberry
No i tu mamy czarny klasyk z maliną który nikogo już nie zaskoczy. Jest dobra, nie mam do niej zastrzeżeń i z przyjemnością ją zużyję! Ps. Polecam ją z miodem, pyszniutka:)



Podsumowanie?
Jeżeli masz dość picia zwykłej czarnej herbaty, a owocówki Ci się "przejadły" to z całego serca polecam ten zestaw. Jest idealny zarówno do naszej kolekcji, jak i na prezent pod choinkę dla innej herbaciary. Pamiętajcie by nie przesadzać z ilością czarnej bo nie jest to zdrowe rozwiązanie.


VLOG NA KTÓRYM POKAZAŁAM TEN ZESTAW ORAZ INNE HERBATY

Masz swoją ulubioną herbatę w tym miesiącu?
Pochwal się w komentarzu!
Vlogmasowa aktualizacja do herbaty :)

Vlogmasowa aktualizacja do herbaty :)

Hej kobietki! Jeżeli macie swoje kanały na YT to dajcie linki:) Ze swojej strony przesyłam Wam pięć najnowszych vlogmasów które pojawiły się na moim kanale i zapowiadam, że postaram się napisać jakiś post na bloga bo ostatnio skupiam się tylko na youtube, miłego dnia! :)









Świąteczne BROWNIE ( piernikowo - orzechowe )

Świąteczne BROWNIE ( piernikowo - orzechowe )

To będzie hit podczas tych świąt! Przepyszne, najlepsze jakie jadłam brownie w wersji świątecznej!

Składniki:
2 szklanki kaszy jaglanej
2-3 banany
szklanka świeżych daktyli
1 sklanka mleka sojowego lub bez laktozy
7 łyżek melasy winogronowej
6-8 łyżek kakao
3 łyżki oleju kokosowego
cynamon do smaku, szczypta soli
i orzechy do posypania (dowolne), ewentualnie dżem 100%
Uwaga! Można wykorzystać również przyprawę do piernika :)

Kaszę standardowo płuczemy, zalewamy czterema szklankami wody i dodajemy świeże daktyle bez pestek. Gotujemy pod przykryciem około 15-20min aż kasza wsiąknie wodę. Do tak przygotowanej kaszy z daktylami dodajemy banany, mleko, kakao, olej kokosowy, melasę winogronową i przyprawy. Masę przelewamy do wyłożonej papierem dowolnej blaszki. Pieczemy przez 30 minut w temperaturze 170 lub 180 stopni, a potem odkładamy do ostygnięcia (ja wystawiam na balkon). Jeżeli chcemy brownie orzechowe na górę rozsypujemy orzechy, a gdy wolimy dżem to polecam poczekać aż brownie będzie całkowicie zimne. Mi osobiście bardzo smakuje wersja z dżemem i małą ilością orzechów. Najlepiej smakuje na zimno, prosto z lodówki. Smacznego! :)
idealny budyń wegański z truskawkami i żurawiną

idealny budyń wegański z truskawkami i żurawiną


Za kilka godzin szykuję dla Was niespodziankę, zanosi się na wielkie zmiany jeżeli chodzi o blogowanie ponieważ wczoraj zaczęłam pewien projekt którym się pochwalę jeśli wszystko dopnę na ostatni guzik  :> w międzyczasie zapraszam Was po smaczniutki budyń w wersji wegańskiej idealny na deser lub pożywne śniadanie, enjoy!

Składniki na dwie porcje ze zdjęcia:
1/2 szklanki kaszy jaglanej
1 szklanka mleka sojowego (z sojowego wyjdzie najsmaczniej)
około 3 szklanki truskawek (można zaszaleć i dać nawet 4)
szczypta soli i coś słodkiego do smaku (ja uwielbiam z miodem ale to już nie wegańskie:P)
odrobinka aromatu lub nalepiej ekstraktu waniliowego

Sposób przygotowania:
Kaszę gotuj w mleku aż wchłonie je całe, a kiedy mleczna kasza będzie gotowa zmiksuj ją w blenderze ze świeżymi lub rozmrożonymi truskawkami (inaczej wyjdzie Ci jaglany sorbet - co jest dobrą opcja na lato :)) Tak przygotowaną kaszę podaj posypaną żurawiną lub innym ulubionym owocem (niekoniecznie suszonym). Smacznego! 
Zestaw z kwasem glikolowym i wit.C - Bielenda

Zestaw z kwasem glikolowym i wit.C - Bielenda

 Piękne opakowanie to połowa sukcesu - tak też jest w przypadku tego zestawu. Na drogeryjnej półce prezentował się na tyle korzystnie, że postanowiłam przyjrzeć mu się z bliska. Zaintrygował mnie skład - kwasy, z którymi nigdy nie miałam do czynienia, a dokładniej kwas glikolowy. Cena była świetna bo tylko 34,99zł podczas promocji w Rossmanie. Zacznę od nawilżającego kremu, zapraszam!


KREM
Opis produktu : Krem skutecznie podnosi jakość i kondycję skóry. Dzięki zawartości kwasu glikolowego w stężeniu 0,5% I W 100%stabilnej witaminy C gwarantuje podwójną, nowoczesną eksfoliację, wyniku czego skóra zostaje dogłębnie zrewitalizowana i odnowiona, zmarszczki wygładzone, a przebarwienia zredukowane. Zawarty w kremie neuropeptyd ma na celu wywołanie podobnych procesów w skórze, jak zabiegi medycyny estetycznej z użyciem toksyny botulinowej, która blokuje skurcze mięśni twarzy odpowiedzialne za powstawanie zmarszczek. Preparat skutecznie opóźnia procesy starzenia, zwęża pory, redukuje błyszczenie cery mieszanej, ujędrnia i optymalnie nawilża. Wyrównuje koloryt i rozświetla cerę, s wysoki filtr SPF 20 chroni odnowiony naskórek przed promieniowaniem UV.

Moja opinia : Moja cera jest kapryśna, wrażliwa, naczynkowa i skłonna do alergii, więc jestem bardzo wymagająca pod względem kosmetyków do twarzy. Krem nie wyrządził mi krzywdy, a nawet widzę po nim znaczną poprawę w kwestii nawilżenia i jędrności. Nie zauważyłam zmian jeżeli chodzi o przebarwienia bo na szczęśćie nie mam ich zbyt wiele, zmarszczki to również (jeszcze) nie mój problem, więc nie jestem w stanie wyłapać takich różnic. Cieszę się że na niego trafiłam i polecam przetestować, ja jeszcze nie raz do niego wrócę! :) Ps. Bardzo cieszy mnie fakt, że ma dużą dawkę wit.C oraz filtr SPF 20.


SERUM
Opis produktu : Serum skutecznie podnosi jakość i kondycję skóry. Dzięki zawartości kwasu glikolowego w stężeniu 4,5% i w 100% stabilnej witaminy C gwarantuje podwójną, nowoczesną eksfoliację, w wyniku czego skóra zostaje dogłębnie zrewitalizowana i odnowiona, zmarszczki wygładzone, a przebarwienia zredukowane. Zawarty w serum neuropeptydma na celu wywołanie podobnych procesów w skórze, jak zabiegi medycyny estetycznej z użyciem toksyny botulinowej, która blokuje skurcze mięśni twarzy odpowiedzialne za powstawanie zmarszczek. Preparat skutecznie opóźnia procesy starzenia, zwęża pory, redukuje błyszczenie cery mieszanej, ujędrnia i optymalnie nawilża. Wyrównuje koloryt i dodaje blasku cerze.

Moja opinia: Pierwszy raz z kwasem mam od teraz za sobą. Jestem przekonana, że na jednym eksperymencie się nie skończy bo widzę poprawę stanu cery! :) Serum o którym mowa nakładam na oczyszczoną skórę przed snem. Rano twarz jest w lepszej formie niż zwykle, odświeżona i gładka. Początkowe pieczenie którego się obawiałam ustąpiło w przeciągu kilku sekund, a kwasy są w odpowiedniej ilości by coś zdziałać, więc polecam tak samo mocno jak krem.


Testowałyście ten zestaw? :)
Podzielcie się opinią w komentarzu!

Jesień w obiektywie #fotorelacja

Jesień w obiektywie #fotorelacja


Jak tam Wasz "Black Friday"? ja spędziłam ten dzień na swieżym powietrzu zamiast w zatłoczonych centrach handlowych:) Weszliśmy do Gdyńskiej Riviery niecałe 2 godziny przed zamknięciem i wystarczyło, może zrobię osobny post na temat tych zakupów bo wyłapałam same perełki:) Nie chcę krakać ale.. najprawdopodobniej jutro zamówimy mój wymarzony aparat! Cieszę się przeogromnie że będę mogła startować. Bezlusterkowiec szału nie robi. Dzisiaj pobuszowaliśmy po lasach w których jeszcze aż tak głęboko nie byliśmy, Trójmiasto zaskakuje na każdym kroku! Łapcie kilka zdjęć z Kępy Orłowskiej, Orłowa i Bulwaru.

  











Pozdrawiam Was wszystkie cieplutko bo w Gdyni padał już nawet śnieg! :D
Wegańskie placki owsiane z bananem

Wegańskie placki owsiane z bananem


Witajcie! Od dwóch miesięcy testujemy nowe przepisy na plan dietetyczny który ma być w 100% roślinny i to będzie przełom w naszej firmie. Pragnę Wam przedstawić nasze pyszne odkrycie kulinarne jakim są te wegańskie placuszki:) są idealne na śniadanie lub kolację, a polane syropem daktylowym obłędne w smaku!


Składniki na porcję ze zdjęcia:
1,5 szklanki płatków owsianych (górskich)
2 banany
1/2 szklanki mleka sojowego
1 łyżeczka octu jabłkowego
2 łyżki syropu z daktyli (lub innego)
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
olej do smażenia, szczypta soli
przyprawy wedle uznania
(najlepiej cynamon, kardamon, 
anyż, gałka muszkatołowa, wanilia)

Składniki zmiksuj porządnie blenderem, następnie rozkładaj masę na rozgrzaną patelnię.
Placki smaż około 3 minut na stronę aż się zarumienią.
Placuszki najlepiej smakują nam z owocami i polane syropem, 
można je również posmarować dżemem lub nałożyć bitą śmietanę.


Po więcej smaczniutkich przepisów można zerkać tutaj:


Miesiąc w zdjęciach - Październik 2017 #Instagram

Miesiąc w zdjęciach - Październik 2017 #Instagram

Przeprowadzka
Zacznę od najważniejszego - piszę do was z Gdyni! :) Bardzo się cieszę ponieważ długo czekałam na ten moment. Jestem dokładnie tu gdzie chcę być, tu czuję się najlepiej. Znajomi i rodzina uważali to za czyste szaleństwo, a my za sposób na szczęście:) Gdynia słynie z sympatycznych ludzi co już po pierwszym tygodniu mieszkania tutaj mogę śmiało potwierdzić. Póki co większość czasu zajmowaliśmy się sprawami mieszkaniowymi, rozpakowaliśmy się, zwiedziliśmy kilka miejsc.. jest pięknie! :) Kocham Trójmiasto i nie tęsknię za Opolem, tęsknię jedynie za ludźmi ale w dzisiejszych czasach to już nie problem:) Najważniejszą osobę mam przy sobie. Nie mam problemu z nawiązywaniem nowych znajomości, więc mam pole do popisu! No a pies podczas spacerów nad morzem jest wniebowzięty:)

Zwiedzanie
Jeżeli zmieniasz miejsce zamieszkania z Opolskiego na Pomorskie to jest co zwiedzać! Tak też jest w naszym przypadku. :) Miejsc jest tyyyle do obejrzenia, że postanowiliśmy robić to na spokojnie. Pogoda jesienią nie rozpieszcza, więc wiele miejsc odpada lecz przejście się po każdym z rynków w Gdyni, Sopocie oraz Gdańsku to był nasz pierwszy pomysł na miłe spędzenie dnia. Wybraliśmy się na kilka spacerów po plaży, byliśmy dwa razy w słynnym Gdyńskim Orłowie (kocham), testowaliśmy Trójmiejskie restauracje (pełen zachwyt), i rozejrzeliśmy się jakie miejsca mamy w bliskim otoczeniu do których chcielibyśmy zajrzeć. Pozdrawiam serdecznie wszystkie mieszkanki Pomorza! :)


Przejście na weganizm wegetarianizm
Edit: Niestety nasilające się alergie i nietolerancje pokarmowe na rośliny strączkowe, pszenicę i nie tylko wyeliminiowały mnie z bycia w 100% weganką pomimo mych starań :[ także wege będę, ale już nie wega, a szkoda! Kolejna ważna zmiana jaka zaszła w październiku to totalne zaniechanie stosowania w diecie produktów odzwierzęcych na rzecz diety roślinnej. Od pierwszych lat życia byłam małym niejadkiem i miałam wstręt do mięsa, potrafiłam rozpłakać się nad talerzem:D a rosół sprawiał że robiło mi się niedobrze na samą myśl.. być może to dlatego, że byłam wychowywana w domu z podwórzem i ogrodem - gdzie mieliśmy własne zwierzęta takie jak kozę i jej małe kózki, kury czy też króliki które głaskałam i się z nimi bawiłam. W moim domu było pełno zwierząt. Pies czy też kot zawsze obok skory do zabaw i miziania. Co roku w święta płakałam za karpiami :D i nigdy nie jadłam z nimi wigilijnych potraw! Głaskałam je w wannie i pocieszałam jako dziecko.. :D ratowałam myszy, dokarmiałam bezdomne psy i koty... ratowałam ptaszki ze złamanymi skrzydełkami, robiłam pogrzeb dla chomika xD Oraz wiele, wiele więcej... tak więc jedzenie zwierząt nie jest czymś co przyszło mi z łatwością. Narzeczony jest zachwycony jeszcze bardziej niż ja, zauważył jak zmieniło mu się zdrowie na plus i stwierdził że zostaje przy diecie wegańskiej ze mną. Oczywiście będą odstępstwa, jesteśmy tylko ludźmi, choć muszę przyznać że nawet nas nie ciągnie:) Jedynie jakieś drobne grzeszki:)
Całkowitą zmianę naszego stylu życia zapoczątkował film "What The Health?" oraz " Sick, fat & nearly dead" które bardzo polecam dla osób które zastanawiają się nad zmianą diety, oraz tych którzy cenią sobie zdrowie swoje i swoich bliskich. Dieta roślinna okazuje się lekiem na wiele problemów zdrowotnych i to jest mój główny powód pomijając te wszystkie kochane zwierzaki.

Książka/Film/Serial
Jestem tak zachwycona zmianami w moim życiu, że wyjątkowo ciężko było mi się skupić nad książkami. Zdecydowanie lepiej wychodziło mi oglądanie, więc podzielę się tym co pochłonęłam:D

Jedyna książka jaką przeczytałam do końca to Anna we krwi (Kendare Blake) i jest to pierwszy tom opowieści fantasy która spodobała mi się ale brakowało mi pewnej zawiłości i nieprzewidywalności. Dla mniej wymagających polecam z całego serduszka. Książka opowiada o niezwykłej relacji pogromcy duchów z tytułową Anną która straszy ( i zabija) w opuszczonym domu.
W kinie byłam na czterech filmach w październiku, a jednym z nich był Krucyfiks który jak dla mnie zbiera marne 3/10 bo zanim się rozkręcił.. poleciały końcowe napisy:D Następny do odstrzału (i na szczęście ostatni) to film "Botoks" Vegi, bardzo przekoloryzowany i NUDNY, chcieliśmy wyjść. Pomijając te dwa niewypały zapraszam na nową wersję Thora bo po prostu uwielbiam i nawet sporo się pośmiałam:) Najlepsze co wyszło w tym roku, zdecydowanie! a zaraz po Thorze polecam Złe Mamuśki 2 - oszaleliśmy na punkcie tego filmu tak samo jak na premierze poprzedniej części. :) Jeżeli chodzi o filmy obejrzane w domu to nie zapamiętałam zbyt wiele, nic mnie nie zachwyciło poza wywierającymi ogromny wpływ na myślenie filmami o diecie roślinnej o których wspominałam nieco wyżej. 
Jeżeli chodzi o seriale to dokończyłam Pamiętniki Wampirów (co ja teraz zrobię z moim życiem?! :O aa.. no przecież są jeszcze wampirze Orginalsy ;> Jeszcze nie wybrałam serialu za który się porządnie wezmę, więc nie piszę nic więcej. Szkoda że obejrzałam już TVD i Pretty Little Liars bo serio nie znam nic lepszego:D

Rozrywka
Tak, wyszliśmy tak na miasto:D Przebieranki są dobre dla dorosłych nie tylko w domu (if you know what i mean:D) można się pośmiać i wyluzować, polecam dla ludzi z dystansem bo wiem że wiele osób uważa to za przegięcie lecz to kwestia pewnych religijnych (lub też innych) przekonań.
Zdobyliśmy (cudem) bilety i pojechaliśmy do Gdańska na duże wydarzenie muzyczne które staram się zaliczyć co roku chociaż w jednym mieście i jest to Hip Hop Festiwal. Uwielbiam ten gatunek muzyki, na koncertach jestem w swoim żywiole, a jutro jedziemy na LemOn bo mój gust muzyczny zależy od humoru i zachcianek, nie ograniczam się do wąskiej grupy, lubię wiele gatunków, Daniel również. :)
Na tym zakończę wpis, w tym miesiącu mam zbyt wiele do przekazania ale nie chcę nadszarpać waszej cierpliwości :D Piszę to "na strzała", więc ewentualne błędy poprawię na dniach, Pozdrowionka!
Miesiąc w zdjęciach - wrzesień 2017 #instagram

Miesiąc w zdjęciach - wrzesień 2017 #instagram

Dzisiaj mam dużo wolnego czasu, więc postanowiłam przygotować nowy wpis który właśnie czytacie. Jutro wyjeżdżamy do Gdyni na kilka dni pozałatwiać sprawy, więc będzie przerwa w blogowaniu ale wrócę do Was na 100% :) Zapraszam do podsumowania miesiąca. :)


Urodziny
Wrzesień zaczęłam świętując moje 24te urodziny, więc było całkiem przyjemnie! :D W tym roku najbliżsi zaskoczyli mnie ilością prezentów - aż mnie zatkało! Dostałam przede wszystkim sztalugę, płótna, pędzle, farby akrylowe (jupijajej), płytę Bisz - Wilk Chodnikowy, herbatę, perfumę i... mnóstwo świeczek *_* w tym aż dwa duże słoiki Yankee Candle i trzy inne (małe ale równie dobre)! :) Jestem zachwycona i nie mogę się doczekać urządzenia własnego kącika do malowania :)


Książki
Przeczytałam 6 książek o których wspomniałam nieco więcej TUTAJ, a przy okazji znaleźliśmy świetne miejsce do wypadów na herbatę i pyszniutkie ciacho (w centrum Opola). Nazywa się Cooltura Art&Coffee i polecam tam zajrzeć jeżeli będziecie w pobliżu. :)

Filmy/Seriale
Serialowe nadrabianie tej jesieni wjechało z buta :D Głównie dzięki abonamentowi w Netflix udało nam się zrobić to szybko i przyjemnie. Obejrzeliśmy pierwszy sezon "Ania, nie Anna" na podstawie Ani z Zielonego Wzgórza i czekamy z niecierpliwością na drugi sezon, a Daniel chyba bardziej niż ja! :D Obejrzeliśmy również wszystkie sezony Pretty Little Liars i jestem na ostatnim sezonie The Vampire Diares (kocham), a w kinie byliśmy tylko na "To" i podobało nam się, mimo że nie było strasznie, a raczej zabawnie! :D Oglądaliśmy jeszcze kilka innych filmów ale nie pamiętam nazw. Kiedy pojechałam do znajomych i siostry oglądnęliśmy wspólnie "The Lion Woman" czyli norweski film opowiadający o kobiecie z rzadką chorobą która powoduje mocne owłosienie całego ciała, przez co jej życie wygląda inaczej niż u równieśników, a jej własny ojciec czuje do niej ogromny wstręt i ukrywa ją przed światem. Polecam z całego serca, piękny film. 

Dieta
Walka z nietolerancjami i alergiami trwa. Testuję nowe przepisy głównie bez jajek i laktozy. Kopytka dyniowe to był strzał w 10! Muszę tylko udoskonalić przepis, a będą stale gościć w moim domowym menu. Tak dla życiowego balansu wypady do włoskich restauracji robię nadal :P i nadal jem na mieście nie do końca tak jak powinnam ale nie przejmuję się tym - ograniczyłam takie wypady do minimum, a to już wielki krok. :) Dzisiaj zabiorę się za dyniowo-jabłkowe gofry, mniam! Polubiłam się z wege paszczetami i paprykarzami z ciecierzycy i  kaszy jaglanej dostępnymi w Tesco oraz kromkami chleba amarantusowego wysmarowanego pastą z awokado. :)

Testowanie nowych smaków
Nie tylko w kuchni testuję nowe przepisy bo w herbaciarniach zaczęłam testować ciekawe przekąski. Udało mi się posmakować czegoś na wzór chałwy czyli Soan Papdi oraz Pitę z "Za'tarem" czyli cieplutka i chrupiąca pita maczana w oliwie i świetnej mieszance ziół (znajdziemy tam też sezam). Herbaty jakie wybrałam podczas testów to kwitnąca biała z zieloną oraz kilka owocowych których nazw nie pamiętam. :)

Grzybobranie
W tym roku las jest dla nas łaskawy :) Zebraliśmy duuużo grzybów! :)

Zwierzaki
u Michaliny i Solki jak widać wszystko dobrze. Solka zarosła jak mop, więc za tydzień idzie do groomera:D na zdjęciu jeszcze była w miarę ogarnięta:D Ubranko które widzicie na Solce pochodzi z Aliexpress. :) Misia ma w dalszym ciągu problemy skórne (ah te pseudo hodowle) ale znajdziemy przyczynę i wyleczymy, nie poddajemy się.

Porządki
Kilka miesięcy temu postanowiłam, że przed kupnem mieszkania zużyję jak najwięcej kosmetyków i herbat bo zamierzam obładować się nowościami dopiero w Gdyni i nie chce mi się tylu rzeczy przewozić z Opola. :) To co widzicie poniżej to tylko 1/3 tego co było, a na parapecie mam jeszcze trzy które się nie zmieściły czyli miętę, czerwoną i klasyczną czarną. :D 
Tak, jestem uzależniona. Pocieszam się faktem, że lepsze to niż wódka :D


..i to wszystko, a Wam jak minął wrzesień? :)
Książkowe podsumowanie miesiąca 09/2017

Książkowe podsumowanie miesiąca 09/2017


Jesień każdego roku nastraja mnie coraz pozytywniej do czytania książek i oglądania filmów/seriali, jestem w tym czasie bardzo skupiona i chłonę każde słowo. W ciągu poprzedniego miesiąca udało mi się przeczytać 6 książek oraz jestem w trakcie 5 kolejnych na liście. Zapraszam do krótkiej recenzji tych które są już "za mną". :)

Ps. Linki po więcej informacji o danej książce umieściłam w tytułach.





Zapewne nie zdziwi Was fakt, że uwielbiam filmy na podstawie książek Nicholasa bo wiem że nie jestem jedyna. Niestety z książkami już nie jest tak kolorowo, a przynajmniej moje pierwsze starcie nie wywarło na mnie dobrego wrażenia. "Jesienna Miłość" była dla mnie zbyt przewidywalna, nie lubię tego w książkach i ciężko mi się je kończy kiedy wiem co będzie na końcu... na szczęście była krótka ;D Dam temu autorowi jeszcze przynajmniej jedną szansę, lecz gdy historia się powtórzy to ja odpadam. Ckliwe romansidła z oczywistym końcem nie są dla mnie czymś wartym uwagi.. teraz. Bo tylko krowa nie zmienia zdania ;D

 Jessie Burton - Muza
No i tutaj mam zaszczyt przedstawić Wam najlepszą książkę z jaką miałam przyjemność zapoznać się w ostatnim czasie, a jest nią "Muza" którą czytałam w formie ebooka ale skuszę się na zakup do domowej biblioteczki (mam ostrą selekcję). Opowieść jest pełna intryg i niedopowiedzeń które są tak sprytnie rozłożone, że czytamy z niepojętą niecierpliwością jak to wszystko się zakończy. Jak już się wkręciłam nie mogłam przestać. Myślałam tylko i wyłącznie o tym co się wydarzy w następnym rozdziale. A wszystko przez jeden obraz, który młody mężczyzna odziedziczył po swojej matce która ukrywała go latami w swojej sypialni. POLECAM! 


 K.B. Miszczuk - Noc Kupały
Kontynuacja opowieści prosto z polskich gór z którą bardzo się polubiłam, a dzięki Narzeczonemu mam już wszystkie tomy w domowej biblioteczce (ahhh te prezenty ;D). Jeżeli interesują Was fantastyka i Słowiańskie klimaty choć w połowie tak jak mnie to zachęcam do zapoznania się z tą sagą. Cała historia jest napisana żartobliwie, prosto, a na dodatek ma przyjemny wątek miłosny oraz zawiera w sobie dużo wzmianek o kulturze dawnych Słowian za co u mnie dostaje dodatkowy plus.



Śmieszkowa opowieść o miłości pomiędzy bezdomnym a niezależną (i samotną) kobietką. Świetna historia, jedna z lepszych jakie miałam okazję czytać jeżeli chodzi o typowe "odmóżdżacze" których ostatnio czytam chyba zbyt wiele :D Cała ta historia pokazuje jak bardzo mogą przyciągać się przeciwieństwa i autorka opisała to w dość zabawny sposób. :) Nie będę Wam zdradzać tu więcej szczegółów - zapraszam do czytania, nie pożałujecie! :D





To zdecydowanie nie jest pozycja którą można pochłonąć "na raz", będę do niej często powracać bo zawiera wiele cennych wskazówek dla amatorów jak i początkujących fotografów. Jeżeli interesuje Cię fotografia to polecam zacząć od tej pozycji bo jest wiele niewypałów w tej kategorii.



Podczas relaksu w jednej z ulubionych herbaciarni natknęłam się na Beatę szperając po mini biblioteczce dostępnej dla klientów. Żałuję, że wcześniej nie spotkałam się z jej książkami, a jedyną jaką posiadam jest nauka norweskiego (przydatna, poradziłam sobie dzięki niej w Norwegii). Opowieść o Indiach jest niezwykle krótka lecz treściwa. Znajdziemy dużo zdjęć i mało tekstu, rzadko czytam coś tego typu ale Beata mnie urzekła. :)




Jaką książkę poleciłybyście mi na jesień? :)
Copyright © 2014 Ania Lwowska (blog) , Blogger