Miętowa herba w ciekawej odsłonie - recenzja Alps Breeze & Morocco Mint :)


Witajcie! W poprzednim poście namiętnie wychwalałam herbatę i zapewniałam o wpisie na jej temat, tak też właśnie robię. :) Jestem mega maniaczką herbat i kolekcjonuję ich całe szafki, więc ciężko mnie zaskoczyć... a tu taki Lipton to zrobił! :D Mowa o serii Herbal Infusion, a dokładniej Alps Breeze która jest widoczna po lewej stronie. :) Czemu jest wyjątkowa? otóż sprawa prosta! ma w sobie nie tylko mięte ale też.. ekaliptus :O i to 26% - po prostu mniam! zwykła miętowa herbata się przy niej chowa pod względem orzeźwienia i gaszenia pragnienia (szkoda że odkryłam ją dopiero na jesień bo byłaby idealna na lato). 

Jeżeli chodzi o Herbal Infusion w wersji Morocco Mint - zawiodłam się totalnie. Połączenie mięty i cynamonu w herbacie jest dla mnie nie do zniesienia.. gdy trochę wystygła była nie do wypicia. Na szczęście mój facet wypije wszystko więc zajął się nią pozwalając mi się rozkoszować Alps Breeze :D 

Podsumowanie :
Kupujcie Alps Breeze, Morocco Mint nadaje się tylko dla odważnych! :D Pozdrowionka :* 

1 komentarz:

  1. Uwielbiam miętową herbatę, z chęcią skusiłabym się na Alps Breeze, bo dla mnie też cynamon i mięta razem raczej nie stanowią duetu idealnego. Hah masz dobrze ze swoim facetem, mój by w życiu tego nie przełknął :D. Muszę się rozejrzeć koniecznie za AB :)! Dzięki za cynk :D!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Ania Lwowska , Blogger