Wegańskie placki owsiane z bananem

Wegańskie placki owsiane z bananem


Witajcie! Od dwóch miesięcy testujemy nowe przepisy na plan dietetyczny który ma być w 100% roślinny i to będzie przełom w naszej firmie. Pragnę Wam przedstawić nasze pyszne odkrycie kulinarne jakim są te wegańskie placuszki:) są idealne na śniadanie lub kolację, a polane syropem daktylowym obłędne w smaku!


Składniki na porcję ze zdjęcia:
1,5 szklanki płatków owsianych (górskich)
2 banany
1/2 szklanki mleka sojowego
1 łyżeczka octu jabłkowego
2 łyżki syropu z daktyli (lub innego)
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
olej do smażenia, szczypta soli
przyprawy wedle uznania
(najlepiej cynamon, kardamon, 
anyż, gałka muszkatołowa, wanilia)

Składniki zmiksuj porządnie blenderem, następnie rozkładaj masę na rozgrzaną patelnię.
Placki smaż około 3 minut na stronę aż się zarumienią.
Placuszki najlepiej smakują nam z owocami i polane syropem, 
można je również posmarować dżemem lub nałożyć bitą śmietanę.


Po więcej smaczniutkich przepisów można zerkać tutaj:


Pierwszy poważny projekt #fotografia #własnafirma

Pierwszy poważny projekt #fotografia #własnafirma


Dzisiaj będzie troszkę więcej niż zwykle o fotografii oraz planach rozwoju firmy. Prowadzimy własną firmę dietetyczną/treningową którą postanowiliśmy rozwinąć bardziej niż dotychczas. Reklama jaką sobie zapewniliśmy wystarcza na spokojnie, lecz nadszedł czas by coś zmienić, coś ulepszyć - to już prawie 2 lata działalności! :) Mamy aktualnie wiele planów w głowie, nie tylko dietetycznych co mnie cieszy bo lubię kombinować:D Pierwszą rzeczą na której już od dziś się skupimy jest fotografia i przedstawianie koktajli/posiłków na fb oraz instagramie. Klienci będą widzieć to, co czeka ich na dietach Daniela, a ja będę rozwijać się w fotografii co mnie bardzo cieszy bo po nowym roku oficjalnie zaczynam szkołę i kursy w tej dziedzinie. Nie ukrywam podekscytowania moją rolą w tym wszystkim! :) Jeżeli ciekawią Was efekty mojej pracy to zapraszam TUTAJ. :) Po nowym roku w planach jest również stworzenie planów dietetycznych dla WEGAN <3 najlepiej :D oraz założenie oficjalnej strony ale nie czuję się na siłach by sama ją stworzyć ponieważ będzie ona jedną z tych bardziej skomplikowanych, z płatnością online i ciekawym szablonem co zostawimy dla zaawansowanego grafika. Cieszę się ogromnie że mogę pomóc Narzeczonemu w kwestii zdjęć, a sama sprawdzić się w jakimś ciekawym projekcie. Moim jedynym hamulcem jest brak sprzętu ale już bliżej niż dalej. :)





Dodatkowo ostatnimi czasy bardzo mocno stawiamy na samorozwój. Dużo czytamy, dużo działamy. Dzisiaj odwiedziliśmy nową bibliotekę w Gdyni w poszukiwaniu czegoś o diecie roślinnej i fotografii. Udało się znaleźć 4 ciekawe książki, za chwilę zabieram się za jedną z nich. :)


..a jest nią "Światło w fotografii" z ogromem wiedzy do przyswojenia. :)

Chwilowo mam mało czasu dla bloga co postarajcie się mi wybaczyć, muszę skupić się na ważniejszych dla mnie rzeczach ale obiecuję, że jeszcze nadrobię ten stracony czas :)

Macie jakieś cele w trakcie realizacji? Pochwalcie się w komentarzach!
Miło jest czytać takie rzeczy:)

Miesiąc w zdjęciach - Październik 2017 #Instagram

Miesiąc w zdjęciach - Październik 2017 #Instagram

Przeprowadzka
Zacznę od najważniejszego - piszę do was z Gdyni! :) Bardzo się cieszę ponieważ długo czekałam na ten moment. Jestem dokładnie tu gdzie chcę być, tu czuję się najlepiej. Znajomi i rodzina uważali to za czyste szaleństwo, a my za sposób na szczęście:) Gdynia słynie z sympatycznych ludzi co już po pierwszym tygodniu mieszkania tutaj mogę śmiało potwierdzić. Póki co większość czasu zajmowaliśmy się sprawami mieszkaniowymi, rozpakowaliśmy się, zwiedziliśmy kilka miejsc.. jest pięknie! :) Kocham Trójmiasto i nie tęsknię za Opolem, tęsknię jedynie za ludźmi ale w dzisiejszych czasach to już nie problem:) Najważniejszą osobę mam przy sobie. Nie mam problemu z nawiązywaniem nowych znajomości, więc mam pole do popisu! No a pies podczas spacerów nad morzem jest wniebowzięty:)

Zwiedzanie
Jeżeli zmieniasz miejsce zamieszkania z Opolskiego na Pomorskie to jest co zwiedzać! Tak też jest w naszym przypadku. :) Miejsc jest tyyyle do obejrzenia, że postanowiliśmy robić to na spokojnie. Pogoda jesienią nie rozpieszcza, więc wiele miejsc odpada lecz przejście się po każdym z rynków w Gdyni, Sopocie oraz Gdańsku to był nasz pierwszy pomysł na miłe spędzenie dnia. Wybraliśmy się na kilka spacerów po plaży, byliśmy dwa razy w słynnym Gdyńskim Orłowie (kocham), testowaliśmy Trójmiejskie restauracje (pełen zachwyt), i rozejrzeliśmy się jakie miejsca mamy w bliskim otoczeniu do których chcielibyśmy zajrzeć. Pozdrawiam serdecznie wszystkie mieszkanki Pomorza! :)


Przejście na weganizm
Kolejna ważna zmiana jaka zaszła w październiku to totalne zaniechanie stosowania w diecie produktów odzwierzęcych na rzecz diety roślinnej. Od pierwszych lat życia byłam małym niejadkiem i miałam wstręt do mięsa, potrafiłam rozpłakać się nad talerzem:D a rosół sprawiał że robiło mi się niedobrze na samą myśl.. być może to dlatego, że byłam wychowywana w domu z podwórzem i ogrodem - gdzie mieliśmy własne zwierzęta takie jak kozę i jej małe kózki, kury czy też króliki które głaskałam i się z nimi bawiłam. W moim domu było pełno zwierząt. Pies czy też kot zawsze obok skory do zabaw i miziania. Co roku w święta płakałam za karpiami :D i nigdy nie jadłam z nimi wigilijnych potraw! Głaskałam je w wannie i pocieszałam jako dziecko.. :D ratowałam myszy, dokarmiałam bezdomne psy i koty... ratowałam ptaszki ze złamanymi skrzydełkami, robiłam pogrzeb dla chomika xD Oraz wiele, wiele więcej... tak więc jedzenie zwierząt nie jest czymś co przyszło mi z łatwością. Narzeczony jest zachwycony jeszcze bardziej niż ja, zauważył jak zmieniło mu się zdrowie na plus i stwierdził że zostaje przy diecie wegańskiej ze mną. Oczywiście będą odstępstwa, jesteśmy tylko ludźmi, choć muszę przyznać że nawet nas nie ciągnie:) Jedynie jakieś drobne grzeszki:)
Całkowitą zmianę naszego stylu życia zapoczątkował film "What The Health?" oraz " Sick, fat & nearly dead" które bardzo polecam dla osób które zastanawiają się nad zmianą diety, oraz tych którzy cenią sobie zdrowie swoje i swoich bliskich. Dieta roślinna okazuje się lekiem na wiele problemów zdrowotnych i to jest mój główny powód pomijając te wszystkie kochane zwierzaki.

Książka/Film/Serial
Jestem tak zachwycona zmianami w moim życiu, że wyjątkowo ciężko było mi się skupić nad książkami. Zdecydowanie lepiej wychodziło mi oglądanie, więc podzielę się tym co pochłonęłam:D

Jedyna książka jaką przeczytałam do końca to Anna we krwi (Kendare Blake) i jest to pierwszy tom opowieści fantasy która spodobała mi się ale brakowało mi pewnej zawiłości i nieprzewidywalności. Dla mniej wymagających polecam z całego serduszka. Książka opowiada o niezwykłej relacji pogromcy duchów z tytułową Anną która straszy ( i zabija) w opuszczonym domu.
W kinie byłam na czterech filmach w październiku, a jednym z nich był Krucyfiks który jak dla mnie zbiera marne 3/10 bo zanim się rozkręcił.. poleciały końcowe napisy:D Następny do odstrzału (i na szczęście ostatni) to film "Botoks" Vegi, bardzo przekoloryzowany i NUDNY, chcieliśmy wyjść. Pomijając te dwa niewypały zapraszam na nową wersję Thora bo po prostu uwielbiam i nawet sporo się pośmiałam:) Najlepsze co wyszło w tym roku, zdecydowanie! a zaraz po Thorze polecam Złe Mamuśki 2 - oszaleliśmy na punkcie tego filmu tak samo jak na premierze poprzedniej części. :) Jeżeli chodzi o filmy obejrzane w domu to nie zapamiętałam zbyt wiele, nic mnie nie zachwyciło poza wywierającymi ogromny wpływ na myślenie filmami o diecie roślinnej o których wspominałam nieco wyżej. 
Jeżeli chodzi o seriale to dokończyłam Pamiętniki Wampirów (co ja teraz zrobię z moim życiem?! :O aa.. no przecież są jeszcze wampirze Orginalsy ;> Jeszcze nie wybrałam serialu za który się porządnie wezmę, więc nie piszę nic więcej. Szkoda że obejrzałam już TVD i Pretty Little Liars bo serio nie znam nic lepszego:D

Rozrywka
Tak, wyszliśmy tak na miasto:D Przebieranki są dobre dla dorosłych nie tylko w domu (if you know what i mean:D) można się pośmiać i wyluzować, polecam dla ludzi z dystansem bo wiem że wiele osób uważa to za przegięcie lecz to kwestia pewnych religijnych (lub też innych) przekonań.
Zdobyliśmy (cudem) bilety i pojechaliśmy do Gdańska na duże wydarzenie muzyczne które staram się zaliczyć co roku chociaż w jednym mieście i jest to Hip Hop Festiwal. Uwielbiam ten gatunek muzyki, na koncertach jestem w swoim żywiole, a jutro jedziemy na LemOn bo mój gust muzyczny zależy od humoru i zachcianek, nie ograniczam się do wąskiej grupy, lubię wiele gatunków, Daniel również. :)
Na tym zakończę wpis, w tym miesiącu mam zbyt wiele do przekazania ale nie chcę nadszarpać waszej cierpliwości :D Piszę to "na strzała", więc ewentualne błędy poprawię na dniach, Pozdrowionka!
Miesiąc w zdjęciach - wrzesień 2017 #instagram

Miesiąc w zdjęciach - wrzesień 2017 #instagram

Dzisiaj mam dużo wolnego czasu, więc postanowiłam przygotować nowy wpis który właśnie czytacie. Jutro wyjeżdżamy do Gdyni na kilka dni pozałatwiać sprawy, więc będzie przerwa w blogowaniu ale wrócę do Was na 100% :) Zapraszam do podsumowania miesiąca. :)


Urodziny
Wrzesień zaczęłam świętując moje 24te urodziny, więc było całkiem przyjemnie! :D W tym roku najbliżsi zaskoczyli mnie ilością prezentów - aż mnie zatkało! Dostałam przede wszystkim sztalugę, płótna, pędzle, farby akrylowe (jupijajej), płytę Bisz - Wilk Chodnikowy, herbatę, perfumę i... mnóstwo świeczek *_* w tym aż dwa duże słoiki Yankee Candle i trzy inne (małe ale równie dobre)! :) Jestem zachwycona i nie mogę się doczekać urządzenia własnego kącika do malowania :)


Książki
Przeczytałam 6 książek o których wspomniałam nieco więcej TUTAJ, a przy okazji znaleźliśmy świetne miejsce do wypadów na herbatę i pyszniutkie ciacho (w centrum Opola). Nazywa się Cooltura Art&Coffee i polecam tam zajrzeć jeżeli będziecie w pobliżu. :)

Filmy/Seriale
Serialowe nadrabianie tej jesieni wjechało z buta :D Głównie dzięki abonamentowi w Netflix udało nam się zrobić to szybko i przyjemnie. Obejrzeliśmy pierwszy sezon "Ania, nie Anna" na podstawie Ani z Zielonego Wzgórza i czekamy z niecierpliwością na drugi sezon, a Daniel chyba bardziej niż ja! :D Obejrzeliśmy również wszystkie sezony Pretty Little Liars i jestem na ostatnim sezonie The Vampire Diares (kocham), a w kinie byliśmy tylko na "To" i podobało nam się, mimo że nie było strasznie, a raczej zabawnie! :D Oglądaliśmy jeszcze kilka innych filmów ale nie pamiętam nazw. Kiedy pojechałam do znajomych i siostry oglądnęliśmy wspólnie "The Lion Woman" czyli norweski film opowiadający o kobiecie z rzadką chorobą która powoduje mocne owłosienie całego ciała, przez co jej życie wygląda inaczej niż u równieśników, a jej własny ojciec czuje do niej ogromny wstręt i ukrywa ją przed światem. Polecam z całego serca, piękny film. 

Dieta
Walka z nietolerancjami i alergiami trwa. Testuję nowe przepisy głównie bez jajek i laktozy. Kopytka dyniowe to był strzał w 10! Muszę tylko udoskonalić przepis, a będą stale gościć w moim domowym menu. Tak dla życiowego balansu wypady do włoskich restauracji robię nadal :P i nadal jem na mieście nie do końca tak jak powinnam ale nie przejmuję się tym - ograniczyłam takie wypady do minimum, a to już wielki krok. :) Dzisiaj zabiorę się za dyniowo-jabłkowe gofry, mniam! Polubiłam się z wege paszczetami i paprykarzami z ciecierzycy i  kaszy jaglanej dostępnymi w Tesco oraz kromkami chleba amarantusowego wysmarowanego pastą z awokado. :)

Testowanie nowych smaków
Nie tylko w kuchni testuję nowe przepisy bo w herbaciarniach zaczęłam testować ciekawe przekąski. Udało mi się posmakować czegoś na wzór chałwy czyli Soan Papdi oraz Pitę z "Za'tarem" czyli cieplutka i chrupiąca pita maczana w oliwie i świetnej mieszance ziół (znajdziemy tam też sezam). Herbaty jakie wybrałam podczas testów to kwitnąca biała z zieloną oraz kilka owocowych których nazw nie pamiętam. :)

Grzybobranie
W tym roku las jest dla nas łaskawy :) Zebraliśmy duuużo grzybów! :)

Zwierzaki
u Michaliny i Solki jak widać wszystko dobrze. Solka zarosła jak mop, więc za tydzień idzie do groomera:D na zdjęciu jeszcze była w miarę ogarnięta:D Ubranko które widzicie na Solce pochodzi z Aliexpress. :) Misia ma w dalszym ciągu problemy skórne (ah te pseudo hodowle) ale znajdziemy przyczynę i wyleczymy, nie poddajemy się.

Porządki
Kilka miesięcy temu postanowiłam, że przed kupnem mieszkania zużyję jak najwięcej kosmetyków i herbat bo zamierzam obładować się nowościami dopiero w Gdyni i nie chce mi się tylu rzeczy przewozić z Opola. :) To co widzicie poniżej to tylko 1/3 tego co było, a na parapecie mam jeszcze trzy które się nie zmieściły czyli miętę, czerwoną i klasyczną czarną. :D 
Tak, jestem uzależniona. Pocieszam się faktem, że lepsze to niż wódka :D


..i to wszystko, a Wam jak minął wrzesień? :)
Książkowe podsumowanie miesiąca 09/2017

Książkowe podsumowanie miesiąca 09/2017


Jesień każdego roku nastraja mnie coraz pozytywniej do czytania książek i oglądania filmów/seriali, jestem w tym czasie bardzo skupiona i chłonę każde słowo. W ciągu poprzedniego miesiąca udało mi się przeczytać 6 książek oraz jestem w trakcie 5 kolejnych na liście. Zapraszam do krótkiej recenzji tych które są już "za mną". :)

Ps. Linki po więcej informacji o danej książce umieściłam w tytułach.





Zapewne nie zdziwi Was fakt, że uwielbiam filmy na podstawie książek Nicholasa bo wiem że nie jestem jedyna. Niestety z książkami już nie jest tak kolorowo, a przynajmniej moje pierwsze starcie nie wywarło na mnie dobrego wrażenia. "Jesienna Miłość" była dla mnie zbyt przewidywalna, nie lubię tego w książkach i ciężko mi się je kończy kiedy wiem co będzie na końcu... na szczęście była krótka ;D Dam temu autorowi jeszcze przynajmniej jedną szansę, lecz gdy historia się powtórzy to ja odpadam. Ckliwe romansidła z oczywistym końcem nie są dla mnie czymś wartym uwagi.. teraz. Bo tylko krowa nie zmienia zdania ;D

 Jessie Burton - Muza
No i tutaj mam zaszczyt przedstawić Wam najlepszą książkę z jaką miałam przyjemność zapoznać się w ostatnim czasie, a jest nią "Muza" którą czytałam w formie ebooka ale skuszę się na zakup do domowej biblioteczki (mam ostrą selekcję). Opowieść jest pełna intryg i niedopowiedzeń które są tak sprytnie rozłożone, że czytamy z niepojętą niecierpliwością jak to wszystko się zakończy. Jak już się wkręciłam nie mogłam przestać. Myślałam tylko i wyłącznie o tym co się wydarzy w następnym rozdziale. A wszystko przez jeden obraz, który młody mężczyzna odziedziczył po swojej matce która ukrywała go latami w swojej sypialni. POLECAM! 


 K.B. Miszczuk - Noc Kupały
Kontynuacja opowieści prosto z polskich gór z którą bardzo się polubiłam, a dzięki Narzeczonemu mam już wszystkie tomy w domowej biblioteczce (ahhh te prezenty ;D). Jeżeli interesują Was fantastyka i Słowiańskie klimaty choć w połowie tak jak mnie to zachęcam do zapoznania się z tą sagą. Cała historia jest napisana żartobliwie, prosto, a na dodatek ma przyjemny wątek miłosny oraz zawiera w sobie dużo wzmianek o kulturze dawnych Słowian za co u mnie dostaje dodatkowy plus.



Śmieszkowa opowieść o miłości pomiędzy bezdomnym a niezależną (i samotną) kobietką. Świetna historia, jedna z lepszych jakie miałam okazję czytać jeżeli chodzi o typowe "odmóżdżacze" których ostatnio czytam chyba zbyt wiele :D Cała ta historia pokazuje jak bardzo mogą przyciągać się przeciwieństwa i autorka opisała to w dość zabawny sposób. :) Nie będę Wam zdradzać tu więcej szczegółów - zapraszam do czytania, nie pożałujecie! :D





To zdecydowanie nie jest pozycja którą można pochłonąć "na raz", będę do niej często powracać bo zawiera wiele cennych wskazówek dla amatorów jak i początkujących fotografów. Jeżeli interesuje Cię fotografia to polecam zacząć od tej pozycji bo jest wiele niewypałów w tej kategorii.



Podczas relaksu w jednej z ulubionych herbaciarni natknęłam się na Beatę szperając po mini biblioteczce dostępnej dla klientów. Żałuję, że wcześniej nie spotkałam się z jej książkami, a jedyną jaką posiadam jest nauka norweskiego (przydatna, poradziłam sobie dzięki niej w Norwegii). Opowieść o Indiach jest niezwykle krótka lecz treściwa. Znajdziemy dużo zdjęć i mało tekstu, rzadko czytam coś tego typu ale Beata mnie urzekła. :)




Jaką książkę poleciłybyście mi na jesień? :)
DENKO 08/2017

DENKO 08/2017

Zapraszam na moooocno spóźniony post z sierpniowymi zużyciami miesiąca, mimo że mamy już prawie październik. Wybaczcie zdjęcia, nie podobają mi się ale nie miałam weny do pstrykania i robiłam je smartfonem. Pozdrowionka!


NIEBIESKI - POLECAM
CZERWONY - NIE POLECAM
CZARNY - NEUTRALNE PODEJŚCIE




Tonik w sprayu "Magic Rose" Evree
Pierwsze zetknięcie z tą firmą i już mam ochotę na więcej. Skończyłam opakowanie różanego, a teraz używam go w innej wersji z której jestem również zadowolona o czym wspomnę w następnym denku. Tonik w sprayu to super sprawa z racji wygody, higieny i wydajności. Tonik poza oczywistością jaką jest tonizacja skóry ładnie pachnie i działa kojąco na cerę wrażliwą/naczynkową której jestem posiadaczką. Zachęcam do przetestowania!

Mus pod prysznic "Silk" Nivea
Bardzo przyjemnie się używa aczkolwiek będę po niego sięgać tylko na większe podróże. Może i jest przyjemny w użytkowaniu ale zdecydowanie zbyt szybko znika jak za taką cenę. Wybrałam wyjątkowo brzydki zapach, liczę że inne będą lepsze. Średniawka max, spodziewałam się czegoś lepszego.

Żel pod prysznic Le Petit Marseillais
Przyjemny zapach białej brzoskwini i nektarynki, wydajność i wygodne opakowanie w dobrze przemyślanych pojemnościach. Dodatkowo dobrze się pieni, kupuję w wersji "2in1" dzięki czemu jeżeli nie chcę, to nie muszę inwestować w płyny do kąpieli. Lubię bardzo! Najbardziej polecam w wersji "Kwiat Wiśni".  :)

Szampon piwny firmy Barwa
Uwielbiam szampony tej firmy i niejednokrotnie Wam o tym wspominałam na blogu. Szampon piwny po raz kolejny ląduje w denku, bardzo lubię go za efekt mocnego efektu świeżości oraz delikatny zapach który ulatnia się po wyschnięciu włosów. Cena jest śmiesznie niska, więc nic tylko brać!

Czarne mydło babci agafii
Czytałam o tym mydle na kilku blogach i zachęcona pozytywnymi opiniami postanowiłam przetestować. Znalazłam je w Tesco za około 25zł więc myślę, że to dobra cena. Można go używać do mycia ciała jak i do włosów, u mnie najlepiej sprawdziło się do mycia włosów, które po tym mydle jakoś magicznie stawały się mięciutkie, były dłużej świeże jak po Barwie no i efekt super mocnej piany przy użyciu odrobiny mydła bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Zapach na początku uznałam za dziwny jednakże po kilku myciach bardzo się polubiliśmy i troszkę za nim tęsknię, więc niebawem kupię ponownie. Sporadycznie używałam go pod prysznic i również nie można się do niczego przyczepić poza zapachem który jest zbyt monotonny do mycia ciała (szybko mi się nudził). 

no i na koniec trzy mocno zajechane produkty :D Puder, bronzer i zalotka.

Puder Sypki (ryżowy) Mariza 
Od dłuższego czasu był to mój ulubiony puder ale ma tak tragiczne opakowanie, że nie kupię go ponownie. Zawartość wysypuje się nawet gdy wieczko jest zamknięte i jest praktycznie niemożliwy do bezpiecznego podróżowania z nim w torbie/torebce. Musiałam wkładać go do woreczka śniadaniowego który po chwili był już cały w pudrze, co wiąże się z marnowaniem produktu czego nie lubię. Opakowanie szybko się rysuje a napisy znikają po tygodniu użytkowania. Polecam pudry ryżowe i będę brała pod uwagę głownie je przy zakupie nowego, lecz nie polecam dokładnie tego ze zdjęcia.

Bronzer Honolulu W7
Zapewne kojarzycie opakowanie bo jest to słynny bronzer który śmiało mogę polecić przede wszystkim za cenę, jakość i odcienie, a za miłe dla oka opakowanie dodatkowy plus. Znajdziecie go bez problemu w sklepach online takich jak Allegro czy też eZebra.

Zalotka Oriflame
Urocza plastikowa zalotka która trzymała się około 5 lat (wow), a rozpadła się kilka dni temu. Przyznam się, że trochę marudziłam bo nie robię zakupów w Oriflame ani w żadnych firmach tego typu (kiedyś byłam młoda&głupia) ale kupiłam inną w Rossmanie z której też jestem zadowolona. Jeżeli macie możliwość zakupu to zachęcam, jest idealna do schowania w torebce i ładnie się prezentuje. Ciężko nią zrobić sobie krzywdę, delikatna dla rzęsek.
Copyright © 2014 Ania Lwowska (blog) , Blogger